Poza ekranem

Dlaczego plakaty filmowe są do siebie takie podobne?

Plakat filmu Pamiętnik

Wyobraź sobie standardowy scenariusz komedii romantycznej. Ona z dobrego domu, on łobuz bez grosza. Na początku jest oczywiście jakiś konflikt, ale później pojawia się miłość. Powiedzmy, że grają tam Julia Roberts i jakiś mniej znany aktor, który do tej pory występował w nieznaczących serialach. A teraz wyobraź sobie, że jesteś grafikiem, który przygotowuje plakat do to tego filmu. Jak by wyglądał?

Ja bym to zrobił lepiej

Ja wrzucam na główny plan dwójkę głównych bohaterów. Ustawiam ich tyłem do siebie (z uwagi na ten początkowy konflikt) Jakie mają miny? Oczywiście roześmiane, przecież to komedia. W co są ubrani? Proste, że w to co mieli na sobie w finałowej scenie. Pusto? Dajmy im jakiś atrybut. Bukiet kwiatów, pistolet, pies na smyczy, pudełko pizzy, torebka, COKOLWIEK. Ważne, by było spójne z fabułą. Julia jest tu gwiazdą, więc dajmy jej nazwisko wielkimi literami. Koniecznie na górze. Koniecznie z lewej strony. Koniecznie wielkimi literami.  Znany reżyser? No oczywiście musimy to jakoś zaakcentować.

Takie same plakaty filmowe

 

Nuda. To już przecież było. Zmieńmy na coś bardziej kreatywnego. Może abstrakcyjna plama kolorów. Albo może postawmy na minimalizm. Wektorowe pudełko pizzy na różowym tle. A na plakacie jedynie tytuł. Przecież to będzie taki hit, że sam się obroni.  Dobry pomysł? No właśnie nie do końca…

Chyba każdy chociaż raz patrzył na kolejny taki sam plakat z drwiącym uśmiechem na twarzy. Znowu to samo, graficy nie mają za grosz kreatywności. Ja bym to zrobił lepiej.

No właśnie sprawa z plakatami filmowymi jest trochę bardziej skomplikowana. Chociaż właściwie nie. Ona jest dużo prostsza niż nam się wydaje. Plakat ma być wabikiem na widza, ma przyciągnąć jego wzrok. Dla tych, którzy z danym tytułem po raz pierwszy stykają się widząc właśnie plakat (a to jest zwykle pierwszy materiał promocyjny, który jest wypuszczany), musi on wzbudzać proste i szybkie skojarzenia. Właśnie te skojarzenia to słowo klucz do zrozumienia tego,  jak działa mechanizm doboru plakatu.

Skojarzenia są kluczowe

Wyobraźmy sobie, że fan kina sensacyjnego biegnie przez miasto i wśród kilku plakatów, które minie po drodze jednym z nich będzie taki, promujący film jego ulubionego reżysera. Tyle, że na plakacie nazwiska reżysera w ogóle nie ma, a sam obrazek przedstawia krajobraz. Teoretycznie powinien się bronić, bo jest przecież piękny no i w miejscu z obrazka toczy się cała akcja. Albo inaczej. Powiedzmy, że film jest sensacyjny, ale pojawia się tam również wątek miłosny. Autor plakatu nie odrobił pracy domowej i stworzył plakat, przedstawiający zakochaną parę, romantycznie wpatrującą się w zachód słońca nad oceanem. Co z tego, że przez 80% akcji to pościgi, wybuchy, psychologiczne rozkminy i sceny trzymające w napięciu. Jest przecież tak ważny wątek miłosny, który zmienia bohatera i doprowadza do takiego, a nie innego zakończenia.

Tylko, że właśnie ten fan kina sensacyjnego zupełnie nie zwróci na niego uwagi. On potrzebuje dynamicznego obrazu, odpowiedniej kolorystyki, twarzy, nazwisk czy nawet samych fontów, którymi napisany jest tekst. Bo właśnie to w miejskim biegu przyciągnie jego wzrok. To, co już kiedyś widział. Skojarzenia.

Zaczyna się od wyboru konkretnych zdjęć. Muszą być przejrzyste i zrozumiałe już na pierwszy rzut oka (chyba, że sprawa dotyczy pokręconego filmu psychologicznego, ale w zasadzie nawet wtedy zwykle dziwny film=dziwny plakat). Potencjalny widz, chcąc nie chcąc, w czasie patrzenia na obraz przywołuje bowiem swoje wcześniejsze kinowe doświadczenia. Wie, że jeżeli widzi na plakacie parę leżącą w łóżku, to właśnie relacje międzyludzkie grają w filmie pierwsze skrzypce. Wie, że jak widzi samotnego bohatera, który idzie w stronę widza, to ważny tu będzie jakiś konflikt wewnętrzny.

Jak zrozumieć kolory

Zdjęcia wpływają na klimat. Inaczej będziemy myśleć o plakacie do komedii familijnej, a inaczej dla komedii w stylu American Pie. Czegoś innego od nich oczekujemy, nawet jeżeli obie lądują w jednym worku z napisem „komedia”.

Co takiego wpływa na klimat? Przede wszystkim kolory. Właściwie do każdego gatunku filmowego można przypisać kilka kolorów, które na przemian (lub jednocześnie) stosuje się przy tworzeniu plakatów. Właśnie dlatego romanse (szczególnie te, których premiery odbywają się w walentynki) często reklamują plakaty z dużą ilością czerwieni i różu. Filmy psychologiczne zwykle bazują na połączeniu błękitu, granatu i czerni. Filmy akcji – czerni i bieli, często z elementem koloru światła (np. błysk ognia, czy kuli). Horrory – czerń. Kino sensacyjne – niebieski i biały. Filmy, gdzie kluczowym elementem jest natura bądź zwierzęta – niebieski, czasem zielony. Filmy świąteczne – zieleń i czerwień.

Takie same plakaty filmowe filmów akcji

 

Jednak sprawa kolorów dotyczy także umiejętnego ich połączenia. Tutaj z pomocą przychodzi koło barw, czyli model, który graficznie przedstawia zasady mieszania się barw. W nasze oczy najbardziej rzucają się połączenia tych kolorów, które są przeciwstawne (na kole leżą one dokładnie naprzeciwko siebie). Kontrastujące na plakatach barwy są bardzo częstym wabikiem  na widza. Dlatego właśnie tak wiele plakatów  bazuje na łączeniu niebieskiego i żółtego. Wykorzystano to np. na plakatach  Nocy w muzeum, Tożsamość Bourne’a, czy La La Land. A zauważmy, że to produkcje zupełnie różne pod względem gatunkowym.

Kto chce być z lewej strony?

Nie bez przyczyny na początku wpisu wspomniałam o Julii Roberts. To, jak rozmieszczony jest tekst też nie jest dziełem przypadku. Graficy musza rozważyć gdzie (oraz czy w ogóle) pojawią się na obrazie takie elementy jak tytuł, twórcy i obsada i hasło promocyjne. Tutaj ważny jest nawet font użyty w tekście. Na przykład w kinie sensacyjnym często w plakatach stosuje się litery pochyłe, a filmach akcji litery 3D. Decyzja o doborze fontu czy miejsca, gdzie pojawią się napisy nie jest w pełni zależna od gotowych konwencji, czy inwencji twórców. Muszą stosować się dodatkowo do wytycznych studia producenckiego i ewentualne klauzule, które często pojawiają się w umowach z występującymi w filmie aktorami. Niekiedy agenci największych lub nawet tych dopiero wschodzących gwiazd mają specjalne wymagania dotyczące wielkości ich nazwiska, czy miejsca umieszczenia ich na plakacie. Za najbardziej prestiżowe miejsce uważana jest lewa strona. To o nią walczą agenci filmowych gwiazd.

Nie twierdzę oczywiście, że nie ma tu miejsca na kreatywność i każdy plakat musi być kalką tego, co kiedyś już widzieliśmy. Chodzi tylko o to, żeby zrozumieć skąd biorą się te schematy. Tak jest po prostu łatwiej wpłynąć na ludzki umysł z jednej strony i nie oszukać przyzwyczajonego do czegoś widza z drugiej.