Na ekranie

Gorączka sobotniej nocy, czyli ostatni taniec w rytmie disco

Gorączka sobotniej nocy - plakat filmu

Pamiętacie słynne stroje z hitu lat 70 Gorączka sobotniej nocy? Karen Lynn Gorney w przewiewnej sukience, kusząco odsłaniającej jedno ramie, kolorowe światła dyskoteki, największe hity Bee Gees w głośnikach i on. Travolta. W białym garniturze. Świat oszalał.

Czego pragną młodzi?

Wszystko tu ze sobą grało. A przynajmniej dla współczesnego widza, który takie stroje widział jedynie na ekranie. Jeśli ktoś przeżył w tamtych czasach fascynację disco wie, jak niewygodne i nie oddychające były te garnitury. Po co więc zakładać strój, pod którym ciało doświadcza darmowej sauny? Otóż powodów jest kilka, a na końcu wyliczanki w nienagannej fryzurze stoi, poruszając rytmicznie biodrami Tony Manero.

By w pełni zrozumieć fascynację strojami, które jeszcze kilka lat wcześniej kojarzono z homoseksualistami, nie sposób pominąć tego, w jakich czasach owa fascynacja się objawiła. Lata 70 dla Amerykanów były niezwykle ważnym okresem. Afera Watergate, protesty przeciwko wojnie w Wietnamie, przeorientowanie ról płciowych, ruchy feministek z jednej strony i homoseksualistów z drugiej. Narodowa nostalgia udzieliła się młodym mieszkańcom miast i przedmieść. A czego pragną znudzeni młodzi? Odpowiedź jest oczywista i zaskakująco aktualna – zabawy. Nawet sposób na zabawę jest aktualny – kluby nocne w końcu nadal przyciągają tłumy. Jednak wtedy to było coś więcej. To był styl życia. Psychodeliczne światła, środki halucynogenne, kolorowe stroje, nowa odmiana tańca – trudno nie nazwać tego subkulturą.

Zdjęcie reklamowe garniturów Lee z lat 70. Strój wykonany jest z połączenia poliestru Dacron z akrylem Orlon dla zachowania denimopodobnego wyglądu. Firma zajmująca się głównie produkcją odzieży dżinsowej, stworzyła więc kolekcję poliestrowo-akrylową … imitującą dżins. Tak silny był wpływ trendu disco i Gorączki sobotniej nocy.
Zdjęcie reklamowe garniturów Lee z lat 70. Strój wykonany jest z połączenia poliestru Dacron z akrylem Orlon dla zachowania denimopodobnego wyglądu. Firma zajmująca się głównie produkcją odzieży dżinsowej, stworzyła więc kolekcję poliestrowo-akrylową … imitującą dżins. Tak silny był wpływ trendu disco.

 

Tony Manero – jakie czasy, taki superbohater

I właśnie wtedy, gdy trend powoli nabierał rozpędu, a amerykańscy tradycjonaliści krzywili się, modląc, by pozostał on tylko wśród społecznej ekstremy, na scenę wkroczył Tony Manero. Postać pełna skrajności. Z jednej strony męski, z drugiej narcyz zapatrzony we własne odbicie. Gdy dostaje od ojca po głowie, sprawdza, czy nie ucierpiały na tym wypomadowane włosy. Chodzi w obcisłych, rozpiętych koszulach, dzwonach, no oczywiście i wyjściowym białym garniturze (ang. leasure suit). Dlaczego białym? Matka tego klasycznego stroju –kostiumograf  Gorączki sobotniej nocy Patrizia Von Brandenstein chciała, by dobrze odbijało się od niego dyskotekowe światło. Porównała bohatera do Toma Mixa, który w finałowych starciach filmowych zawsze miał na sobie biel. Biały kostium miał też reprezentować przemianę, wybielenie bohatera. W imię czystości i poświęcenia zadaniu. Głębokie, jak dla tańczącego „pięknisia”, co? Von Brandenstein wiedziała, że Travolta będzie wyglądał świetnie. Nie wiedziała jednak, że ten garnitur zdefiniuje erę.

John Travolta jako Tony Manero - gorączka sobotniej nocy

Po premierze Gorączki sobotniej nocy trzyczęściowe, poliestrowe garnitury zaczęły się sprzedawać jak świeże bułeczki. Młodzi mężczyźni zrezygnowali z modnych do tej pory rozczochranych włosów, a zaczęli podkradać matkom i siostrom szczotki i suszarki, by upodobnić się do nowego idola pokolenia. Cały świat opanowała moda na disco.  Ludzie w nielubianym wcześniej trendzie odnaleźli antidotum na problemy. Mówiono, że film, wprowadzając disco do mainstreamu sprawił, że stało się łatwiejsze do zaakceptowania przez białych, heteroseksualnych mężczyzn.  Bardziej niż jakikolwiek inny ówczesny gatunek popu, disco stało się sposobem na życie. Na Manhatanie otworzono najsłynniejszy klub Studio 54, gdzie bawiły się największe gwiazdy.

 

Prawdziwa demolka disco

Wiecie jak tańczy się the Dolphin Roll, the Scissors, the Bus Stop, czy the Freak, no i przede wszystkim the Hustle? Wtedy znali je prawie wszyscy. Jack Alix, dziennikarz muzyczny i DJ z jednej ze stacji radiowych nazwał wówczas disco fever „największym fenomenem od czasów The Beatles”. Na klubowych imprezach urządzano nie tylko konkursy tańca, ale też najlepszych strojów. Wygrywał ten, kto najbardziej przypominał bohaterów „Gorączki sobotniej nocy”.

Album Bee Gees z muzyką z filmu stał się to najlepiej sprzedającym się albumem z soundtrackiem w historii. Pojawił się na liście dziesięciu najlepiej sprzedających się płyt świata z wynikiem 38 milionów kopii. Ich muzyka stała się
doskonałą odpowiedzią na społeczną depresję polityczną i muzyczną (zanim się pojawili, zespoły punkowe jak Sex Pistols, The Clash i The Ramones prowadziły muzykę i kulturę młodzieży w zupełnie innym kierunku).

Każdy kij ma jednak dwa końce. Disco pod wieloma względami było brudniejsze niż punk. Gdyby nie chorobliwa fascynacja młodego pokolenia Gorączką sobotniej nocy, disco prawdopodobnie szybko zniszczyłby jego czarny PR, związany z zamiłowaniem do narkotyków i przypadkowego seksu. Pod koniec dziesięciolecia  popularność disco zaczęła spadać. Wyparły je rock&roll i punk. Powstały nawet organizacje, które za cel postawiły sobie zwalczyć ten trend. W 1979 podczas meczu baseballowego na stadionie w Chicago odbyła się Disco Demolition Night, gdzie pod hasłem „Disco sucks” masowo spalono tysiące płyt z muzyką disco i kukłę Johna Travolty.

Noc zniszczenia disco, protestujący sabotują także film "Gorączka sobotniej nocy". Chicago 1979.

Noc zniszczenia disco. Chicago 1979.

Co prawda w Europie disco odnalazło swój odłam (swoją drogą dla nas to jednak rodzaj klasyku) – eurodisco, ale fascynacja szybko przeminęła. Przynajmniej poznaliśmy Modern Talking, Boney M., czy Bad Boys Blue. A garnitury z poliestru i cała reszta strojów w stylu disco? Cóż, na imprezach tematycznych sprawdzają się świetnie.

Gorączka sobotniej nocy na Filmweb