Na ekranie

10 starych świątecznych klasyków filmowych

Stare i kultowe filmy świąteczne na Boże Narodzenie

Stało się. Na dobre mamy już grudzień. Wszyscy ci, którzy ukradkiem i po cichu słuchali świątecznych piosenek i cieszyli się z pierwszego śniegu mogą odetchnąć z ulgą. OFICJALNIE wkroczyliśmy w ten czas, kiedy bez cienia wstydu możemy odpalić ulubioną playlistę i przypominać sobie klasykę kina świątecznego. Przez cały grudzień. Oto subiektywna lista dziesięciu najlepszych starych, kultowych świątecznych filmów (wszystkie sprzed lat 70), które musi zobaczyć każdy fan Bożego Narodzenia. I każdy fan świątecznych piosenek, bo te filmy to naprawę kopalnia wielkich hitów.  Więc uwaga: jeżeli przed przeczytaniem tego wpisu nie odpaliliście jeszcze grudniowej playlisty, to na pewno zrobicie to po.

Kolejność filmów chronologiczna.

1. Sklep na rogu (1940)

Sklep na rogu - kultowe filmy świąteczne


Świąteczna komedia romantyczna od MGM w reżyserii Ernsta Lubitscha (znanego głównie z wielu tytułów z Polą Negri). Sprzedawca w budapeskim sklepie z upominkami (w tej roli kolejna ikona – James Stewart) z niechęcią zatrudnia młodą Klarę. Alfred nie zwraca na nią uwagi, tym bardziej że listownie romansuje z nieznajomą kobietą, w której się zakochuje. Nietrudno się chyba domyślić, że ową nieznajomą szybko okazuje się właśnie Klara. Ten jednak nie ma ochoty ujawniać swojej tożsamości przed współpracowniczką. Scenariusz okazał się tak inspirujący, że ponad 50 lat później posłużył za wzór dla filmu Masz wiadomość z Tomem Hanksem i Meg Ryan.
Zdziwiłoby to pewnie samego Lubitscha, który po nagraniach powiedział skromnie New York Sun: “To nie jest duży film, tylko mała historyjka, która zdaje się mieć jakiś urok. Nie kosztował dużo jak na taką obsadę, bo poniżej 500 tysięcy dolarów. Zrobiliśmy go w 28 dni. Mam nadzieję, że rzeczywiście będzie miała ten urok.”

Cóż, zdecydowanie ma urok!

2. Gospoda świąteczna (1942)

Gospoda świąteczna - kultowe filmy świateczne

Niema chyba listy kultowych piosenek świątecznych bez White Christmas. Tak samo jak nie ma chyba żadnej listy kultowych świątecznych filmów bez Gospody świątecznej. To tutaj po raz pierwszy świat usłyszał ten hit. Kiedy błękitnooki Bing Crosby jako były członek taneczno-wokalnego tercetu z Nowego Jorku śpiewa piosenkę przy akompaniamencie pianina i trzaskającego kominka nie sposób nie poczuć świątecznej atmosfery. Grany przez niego bohater po miłosnym zawodzie rezygnujez kariery i udaje się na wieś. Tam wpada na pomysł na życie – gospoda otwarta jedynie 15 dni w roku, w czasie 15 największych amerykańskich świąt. Musi tylko znaleźć odpowiednią ekipę, która będzie umilać czas gościom. Ale zaraz…Holiday Inn? Przecież ta nazwa jest jakoś dziwnie znana… To właśnie tytułowa Gospoda była inspiracją dla międzynarodowej sieci hoteli.

Wróćmy jednak do piosenki, która jakby nie patrzeć okazała się dużo większym hitem niż sam film. Kultowe już White Christmas wykonane właśnie przez Binga Cosby’ego pojawiała się na liście Billboardu co roku przez dwadzieścia lat. Według Księgi Rekordów Guinessa jest to najlepiej sprzedający się singiel w historii muzyki rozrywkowej. Jest też trzecim najczęściej wykonywanym świątecznym kawałkiem wszech czasów. Warto więc chyba posłuchać i zobaczyć ją w oryginale:

3. Spotkajmy się w St. Louis (1944)

Spotkajmy się w St. Louis - kultowe filmy świateczne

Dziecięca gwiazda kina Judy Garland i jej jedna z pierwszych „dorosłych” ról. Do produkcji została nawet zatrudniona charakteryzatorka, która miała zmienić wygląd 22-letniej wówczas Judy na bardziej dojrzały (przez lata na siłę utrzymywano jej dziecięcy wizerunek, by jak najdłużej mogła grać w filmach familijnych). Zmieniono więc jej kształt brwi, linię włosów i warg. To tutaj Garland jako jedna z czterech sióstr zakochuje się w chłopcu w sąsiedztwa. Jej ojciec jednak, w pogoni za pieniędzmi postanawia o wyprowadzce rodziny do Nowego Jorku. Perypetie zwykłej amerykańskiej rodziny przedstawione w formie musicali to była w latach 4 nowość. Dotychczas ten gatunek zarezerwowany był dla wodewilowych, spektakularnych przedstawień z choreografią i kolorową sceną. To tutaj, właśnie w niepozornych okolicznościach widzowie mogli po raz pierwszy usłyszeć Have Yourself A Merry Little Chrismas, bez których święta to nie święta:

4. Święta w Connecticut (1945)

Święta w Connecticut

Mowa tu oczywiście o klasycznej pierwszej wersji tego filmu (Arnold Schwarzenegger nakręcił bowiem jego remake w 1992). W oryginale pojawili się Barbara Stanwyck i DennisMorgan. Wiele filmów z tamtych lat się zestarzało. Jeżeli miałabym polecić z tej listy JEDEN, który świetnie ogląda się dziś, byłby to właśnie ten. Stanwyck wciela się tutaj w dziennikarkę jednej z najbardziej poczytnych prasowych kolumn kulinarnych w kraju. Szkopuł polega na tym, że pracę dostała tylko dlatego, że oszukała swojego wydawcę, mówiąc, że nie tylko sama wymyśla przepisy na potrawy, ale też ma męża, dziecko i mieszka na wiejskim ranczu. Kiedy ów wydawca zaprasza na jej ranczo młodego weterana wojennego, kobieta postanawia urządzić wielkie show. Tak, by nikt nie dowiedział się prawdy.

Świetny, przewrotny scenariusz, zabawne (i nieinfantylne!) gagi, genialne komediowe role i przede wszystkim TEN KLIMAT. Kto nie chciałby spędzić gwiazdki w wielkim, drewnianym salonie z kominkiem, ogromną choinką przy świątecznych piosenkach przygrywanych na pianinie? To też gratka dla spostrzegawczych – ów salon, jak i cały dom posłużył też za willę z Drapieżnego maleństwa. Nic dziwnego…

5. To wspaniałe życie (1946)

To wspaniałe życie - kultowe filmy świąteczne

Ciężko opisać ten świąteczny klasyk w kilku zdaniach. Polacy za nieodłączny element uważają Kevina, Amerykanie – To wspaniałe życie. Po raz kolejny mamy tu Jamesa Stewarta, tym razem obok Donny Reed. Frank Capra, ówczesny mistrz kina dramatycznego sam chyba nie sądził, że stworzy coś tak kultowego. Rozmach miał jednak co prawda ogromny. Fikcyjne miasto Bedford Falls studio RKO budowało na swoich kalifornijskich ziemiach przez dwa miesiące. Zawierało 75 budynków, długą na prawie 300 metrów ulicę i kilka dzielnic. To był jeden z większych planów filmowych, które kiedykolwiek zbudowano na potrzeby hollywoodzkiego filmu.

Fabuła jest zaskakująco prosta – George Bailey przepełniony depresją postanawia popełnić samobójstwo w dniu Bożego Narodzenia. Na ziemię zostaje jednak zesłany do niego anioł Clarence, który ma jedną misję – uratować go. Postanawia udać się z nim w podróż alternatywnej rzeczywistości, w której George nigdy się nie urodził. Przestawiony świat wyjątkowo szokuje bohatera. Jak skończy się walka o wspaniałe życie? To już trzeba zobaczyć samemu.

6. Cud na 34 ulicy (1947)

Cud na 34 ulicy - stare filmy świateczne


Chyba żaden ze świątecznych filmów nie doczekał się tylu remake’ów co Cud na 34 ulicy. Wersja z 1947 roku to pierwsza wersja historii o samotnej matce i jej córce (w tej roli małoletnia jeszcze Natalie Wood), których nie rusza atmosfera świąt. Młody prawnik i człowiek, który uważa się za Świętego Mikołaja, usiłują wpleść w ich życie odrobinę magii. To, co jest tu piękne i zaskakujące jednocześnie to fakt jak bardzo aktualne są przedstawione w filmie wydarzenia. Komercjalizacja świąt, utrata ich prawdziwego znaczenia z jednej strony i brak wzruszenia ich wyjątkową, podniosłą atmosferą z drugiej. “Święta to nie tylko jeden dzień. To stan umysłu”– pada w filmie. Patrząc na to, co dzieje się w grudniu w miastach zdanie to zdaje się prawdziwsze niż kiedykolwiek. Jeżeli już nie wierzycie w Świętego Mikołaja – obejrzyjcie koniecznie, a uwierzycie.

7. Żona biskupa (1947)

Żona biskupa - kultowe filmy świąteczne

Lekki film od MGM, który z założenia miał przypominać Amerykanom o prawdziwych wartościach i tradycjach. Zbliża się Boże Narodzenie, a protestancki biskup (w tej roli znakomity David Niven – jeszcze przed zrobieniem wielkiej kariery w 80 dniach dookoła świata i Różowej Panterze) oddając się posłudze kościelnej, coraz bardziej zaniedbuje rodzinę. W roli jego smutnej żony – przepiękna Loretta Young, wypożyczona od studia RKO. Coś zaczyna się w ich życiu zmieniać, gdy z nieba przybywa anioł (Cary Grant), który ma jeden cel – przypomnieć biskupowi o tym, co jest najważniejsze. Brzmi trochę jak scenariusz filmu „To wspaniałe życie”? Może trochę, z tą różnicą, że tytułowa żona biskupa zaczyna… podkochiwać się w szarmanckim niebiańskim zesłańcu, który – w przeciwieństwie do jej małżonka – zawsze ma dla niej czas.

Co ciekawe, początkowo w Stanach ludzie niechętnie oglądali ten film ze względu na religijny wątek, ukazany bądź co bądź w niekoniecznie dobrym świetle. Samuel Goldwyn postanowił więc zmienić tytuł na „Cary i Żona Biskupa” (Cary and the Bishop’s Wife), zaznaczając jak tylko się dało obecność Cary’ego Granta, który był wtedy u szczytu popularności. Trick zadziałał, bo sprzedaż biletów skoczyła natychmiast o 25 procent. Dzisiaj to świąteczny klasyk.
 W filmie może nie czuć świątecznej atmosfery wyjątkowo intensywnie, ale dla samych ról Granta i Young warto sięgnąć po niego właśnie w grudniu.

8. Córka Neptuna (1949)

Córka neptuna - kultowe filmy święteczne

No dobra, to nie jest film świąteczny. Nie ma tam ani Bożego Narodzenia, ani śniegu, ani nawet zimy. Jest jednak piosenka, która jest nieodłącznym elementem współczesnych świąt. Trudno inaczej nazwać Baby Its Cold Outside w rozbrajający sposób śpiewaną przez Ricarda Montalbanę i Esther Williams. Docenili ją nie tylko widzowie kilka dekad później, ale i sama Akademia, przyznając filmowi Oscara właśnie za najlepszą piosenkę. Jest w filmie zatem trochę chłodu, futer i rozgrzewających wieczorów przy drinku. Do tego zawiły zbieg okoliczności, który sprawia, że dwie siostry zakochują się w tym samym przystojnym graczu polo z południa. A przynajmniej tak im się wydaje. Dla wszystkich tych, którzy nie lubią sztampowej i rozdmuchanej wigilijnej atmosfery (za to kochają południowoamerykańskie brzmienia). No i dla wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się, dlaczego filmowa Eve chciała uciec, pomimo że przecież na dworze było tak zimno i śnieżnie…

9. Białe Boże Narodzenie (1954)

Białe Boże Narodzenie - kultowe filmy świąteczne

Kultowy, barwny musical w technicolorze od Michaela Curtiza (tego gościa od Casablanki). W rolach głównych: Bing Crosby (którego aksamitny głos do dziś nieodłącznie wielu osobom kojarzy się ze świętami), Danny Kaye, Rosemary Clooney i Vera-Ellen. Czwórka piosenkarzy (a właściwie to dwa duety) wyruszają na tournée do śnieżnego (a przynajmniej na to liczą) Vermont. Trafiają jednak do lokalu ich dawnego wojskowego dowódcy, który z niepowodzeniem chce wrócić do żołnierskiej kariery. W dodatku dwójka z głównych bohaterów zaczyna w międzyczasie bawić się w swatki… Film warto zobaczyć właśnie ze względu na prawdziwy, oldschoolowy świąteczny klimat Stanów i oczywiście wielkie świąteczne hity, które do dziś słychać w radiach grudniową porą. To tutaj Bing Crosby z ekipą przebraną za Mikołajów po raz trzeci śpiewa White Christmas. To był najgłośniejszy film Hollywood z 1954 roku. A dla wszystkich, których w 1954 jeszcze nie było na świecie – obowiązkowy punkt listy kultowych filmów świątecznych.

Dorzućmy jeszcze to:

10. Grinch: świąt nie będzie (1966)

Grinch: świat nie będzie

Trudno go rozpatrywać właściwie w kategorii filmu, bo jest to właściwie półgodzinna animacja, ale to, jakie naznaczyła ona piętno na współczesnej świątecznej popkulturze, jest niezwykłe. Bajka powstała na podstawie książki o tym samym tytule. Tytułowy Grinch – zielony stwór, który nienawidzi świat, postanawia zniszczyć Wigilię mieszkańcom małego miasteczka. Po długich przygotowaniach udaje się w przebraniu Mikołaja do wszystkich domów i kradnie ludziom prezenty.

W 2000 nakręcono aktorski remake tego klasyka, a w tym roku, właśnie teraz, w kinach możemy zobaczyć powrót do korzeni – animowaną wersję słynnej opowieści o Grinchu. Zanim jednak udacie się do kina – zobaczcie oryginał!

Jaki świąteczny klasyk dorzucilibyście jeszcze do tej listy?